Demakijaż olejami… Dlaczego tyle osób jest do nich sceptycznie nastawionych? Czy naprawdę tak trudno zmywa się nimi makijaż? Przecież są nieporęczne. Dużo się przy nich brudzi. Po co to komu? Są łatwiejsze i tańsze opcje.

Myślę, że jak wielu jest przeciwników tak i tylu samu znajdzie się zwolenników. Dlaczego całe OCM (Oil cleansing method) stało się takie popularne? Od jakiegoś czasu możemy zauważyć, że w kosmetyce rozpoczął się trend powrotu natury. Jak coś nie jest naturalne, to jest inspirowane naturą cheeky.  Jakby słowo „naturalne” to słowo klucz, tak jak „bez konserwantów” i „bez sls”. Marketing rządzi się swoimi prawami, także jako świadomi konsumenci raczej zawsze musimy wietrzyć podstęp w poczynaniu producenta. Prawie zawsze możemy znaleźć jakieś „ale”.  Dużo wcześniej rozpoczęła się moda na tworzenie własnych olejków, dopiero później na rynku kosmetycznym pojawiły się gotowce.

Najbardziej znanym zestawieniem olejków do demakijażu to:
olej rycynowy + inny olej – w stosunku adekwatnym do cery. Od tego się zaczęło. Ludzie zaczęli bardziej kombinować. Robić mix różnych olei. Dodawać olejki eteryczne. Powstało wiele fantastycznych przepisów. Później wyparciu uległ olej rycynowy – jako ten skłonny do zapychania. Powstawały lżejsze i cięższe formuły.
Kobiety stosowały OCM wg standardowego przepisu – kilkukrotnie wmasowywanie olejów w skórę twarzy i zmywanie go wilgotną ściereczką.

Następnie pojawiła się metoda 2-etapowego oczyszczania. Miało to pomóc w stosowaniu OCM osobą z wrażliwą i/lub trądzikową cerą. Używanie w tych przypadkach ściereczek mogło tylko zaognić stan już i tak podrażnionej cery. Także wymyślono, że po prostu resztki oleju będzie zmywało się żelem do mycia twarzy. I tutaj pojawiam się dopiero ja! laugh

Może i dobrze, że daje troszkę żyć własnym życiem nowym trendom kosmetycznym by zobaczyć jak u innych się to sprawdza. Wiedziałam, że kilku krotne pocieranie twarzy w moim przypadku nie będzie dawało dobrego efektu. Ujarzmianie trądziku nie jest procesem prostym. W drodze do zdrowej cery jest wiele zakrętów i postojów. Ważne, aby nasz życiowy GPS nie musiał zbyt wiele razy mówić – zawróć.

Nieodzownym elementem prawidłowej pielęgnacji twarzy jest odpowiedni demakijaż. Jako posiadaczka cery trądzikowej poszukiwałam czegoś, co zmyje w miarę szybki sposób makijaż – bez zbędnego pocierania i uszkadzania skóry – a oczyści ją i zapobiegnie powstawaniu niedoskonałości. Oczami wyobraźni już widzę jak mocno moja cera jest podrażniona po użyciu 5 razu wacika, by zmyć makijaż płynem micelarnym. Kiedyś to robiłam i była to gehenna. Naprawdę! Moja skóra była jakby nabrzmiała? Nie wiem, jakimi słowami doprecyzować to uczucie. Bardzo ściągnięta po zmyciu makijażu. Miejscami wysuszona, a w trakcie dnia szybo się przetłuszczała. Nie winię tutaj tylko płynu micelarnego, na pewno inne kosmetyki używane przeze mnie równie źle wpływały na cerę, jednakże mechaniczne pocieranie twarzy wacikiem, jak dla mnie było przysłowiowym „gwoździem do trumny”.

Dwu etapowe oczyszczanie twarzy było i jest odpowiednią metodą dla mnie. Oleje łączą się z sebum skóry i „odklejają” od twarzy resztki makijażu. Zmywanie może być uciążliwe – szczególnie z oczu – tzw. panda eyes jest pewnie dobrze znana. Dla mnie to akurat mały problem, rzadko kiedy stosuję kredkę czy też tusz do rzęs – na szczęście mam naturalne gęste i mocne rzęsy (przynajmniej jeden pozytyw mojej urody). Całą twarz myję dwukrotnie olejami, spłukuję je wodą i delikatnie osuszam ręcznikiem papierowym twarz, a później dopiero myję twarz żelem do mycia twarzy.

 

Tak jak w ciągu dnia staram się nie dotykać mojej twarzy, by nie rozsiewać na niej zarazków, tak w trakcie mycia sobie odbijam. A co! Lubię sam proces zmywania olejami, za to, że mogę bezkarnie dotykać swoją skórę twarzy. Masaż – czyli rozpuszczanie makijażu – może działać równie dobrze odprężająco, ale i uelastyczniająco. Nie ma to jak wczesna profilaktyka! Lepiej zapobiegać zmarszczkom póki się da. Przy tym etapie się nie śpieszę. Porządne zmycie makijażu jest sprawą najważniejszą.

Dodatkowym ułatwieniem, z jakiego korzystam to EMULGATOR. W moim olejku do demakijażu zawsze ma swój udział. Dzięki tego rodzaju substancji olej jeszcze prościej zmyć za pomocą wody z twarzy. Wtedy mam 100% pewności, że zmywam wszystko, co należy. Znów w kwestię chodzi tutaj oczywiście fakt, by uniknąć zbędnego pocierania twarzy.

Gdzie możecie spotkać gotowe olejki do demakijażu? Oczywiście na stronach z półproduktami dostępne są gotowe zestawy: biochemiaurody, e-naturalne, kremowo, zrobsobiekrem, mazidła. W drogeriach także znajdziemy już spory asortyment, jedne z bardziej znanych, to: firmy Bielendy (Olejek różany do mycia twarzy, Rose Care), Nacomi (Perfect Oil Cleasing), Vianek (ŁAGODZĄCY OLEJEK DO DEMAKIJAŻU) czy Resibo (Olejek do demakijażu). Możliwości jest dużo. Każdy znajdzie coś dla siebie. Dla mnie jedynym minusem gotowców jest ich cena. Uważam, że jest znacznie za bardzo wywindowana w górę. Dlatego bardzo szybko przerzuciłam się na robienie własnego olejku.

Zazwyczaj zrobienie buteleczki 50 ml zamykam się w 10 zł. Starcza mi ona na ok. 3 miesiące. Myślę, że własnoręcznie wykonany kosmetyk ma szansę konkurować z gotowcami, jak i nawet wygrać z nimi. Możemy przecież użyć w nim olejów, które się u nas sprawdzają, a pominąć te, które pogarszają stan cery. Możemy dodać olejki eteryczne – jako wzmocnienie właściwości oczyszczających, ale także nadanie zapachu. To od nas zależy czy olejek będzie bardziej gęsty czy rzadki. Jest tyle możliwości, kombinacji, że mnie naprawdę wielką frajdę sprawia tworzenie olejku DIY. Od ponad roku tworzę olejki. Same oleje zagościły w mojej pielęgnacji już dużo wcześniej. Pomimo to nadal są takie, których jeszcze nie używałam i ciekawa jestem jak się u mnie sprawdzą.

Najlepszym w olejach jest to, że możemy je wykorzystać na wiele sposobów. Nie tylko do zmywania makijażu, ale także do wzmocnienia kremu (gdy jest zbyt lekki, dodatek oleju sprawi, że będzie bardziej treściwy), możemy nakładać kilka kropel na serum zamiast kremu. Doskonale sprawdza się do pielęgnacji włosów czy to do „olejowania” czy jako dodatek do masek czy do zabezpieczania końcówek.

Jak widzicie możliwości jest sporo. Mogłabym pisać o tym jeszcze dłużej, ale nie chcę Was zanudzić. W kolejnym poście przedstawię moje przepisy na olejek do demakijażu. Już teraz zapraszam Was do zaznajomienia się z nimi laugh.